Smok Griaule, Lucius Shepard

Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: 27 stycznia 2012
Oprawa: twarda
Format: 135×202mm
Cena: 45 zł





Opis:

Minęło z górą ćwierć wieku, odkąd Lucius Shepard wprowadził nas w niezwykły fikcyjny świat, oddzielony od naszego tylko „najcieńszym z możliwych marginesem możliwości”. W tym właśnie świecie, w mitycznej dolinie Carbonales, umieścił akcję Człowieka, który pomalował smoka Griaule’a, opowieści o Mericu Cattanayu, artyście, który podjął trwającą wiele dziesięcioleci próbę pomalowania – i przy okazji zabicia – uśpionego, lecz nie całkiem martwego smoka, mierzącego sześć tysięcy stóp długości i władającego umysłami ludzi. Opowiadanie zostało nominowane do licznych nagród i jest dziś uważane za jedno klasycznych dzieł autora.

Minęło z górą ćwierć wieku, odkąd Lucius Shepard wprowadził nas w niezwykły fikcyjny świat, oddzielony od naszego tylko „najcieńszym z możliwych marginesem możliwości”. W tym właśnie świecie, w mitycznej dolinie Carbonales, umieścił akcję Człowieka, który pomalował smoka Griaule’a, opowieści o Mericu Cattanayu, artyście, który podjął trwającą wiele dziesięcioleci próbę pomalowania – i przy okazji zabicia – uśpionego, lecz nie całkiem martwego smoka, mierzącego sześć tysięcy stóp długości i władającego umysłami ludzi. Opowiadanie zostało nominowane do licznych nagród i jest dziś uważane za jedno klasycznych dzieł autora.

Recenzje:

Po lekturze całego zbioru opowiadań Luciusa Sheparda wiem jedno. Oczarowały mnie w pewien specyficzny sposób. Oczarowanie to zawdzięczam przede wszystkim stylowi autora. Fabuły poszczególnych opowiadań nie są w ogóle (poza jednym, czy dwoma) porywające. Ale też rzucanie fabularnym „mięsem” nie jest ich najważniejszym celem. Mimo to już na początku muszę skonstatować najważniejsze: pewnie w ogóle nie przeczytałbym opowiadań Luciusa Sheparda, gdybym je czytał „porozrzucane” po różnych zbiorach, czy periodykach. Nie miałbym motywacji innej, niż docenienie stylu pisarza, aby to uczynić. Właśnie dlatego, że fabuły poszczególnych opowiadań, rozpatrując je rozłącznie, niezależnie od siebie, w ogóle nie nastrajałyby mnie do dalszego zgłębiania tej twórczości.

Autor: Roman Ochocki